+48 506 294 130
Darmowa dostawa
kontakt@burakdieta.pl
pon-pt. 9:00-17:00 | sob. 8:00-12:00
-24% KOD: WIOSNA24
+48 506 294 130 / +48 731 200 990
pon-pt. 9:00-17:00 | sob. 8:00-14:00
od 68 zł / dzień
od 69 zł / dzień
od 89 zł / dzień
od 79 zł / dzień
od 76 zł / dzień
od 108 zł / dzień
od 92 zł / dzień
od 82 zł / dzień
od 70 zł / dzień
od 62 zł / dzień
od 80 zł / dzień
od 78 zł / dzień
od 66 zł / dzień
Przechodzisz na dietę, robisz „zdrowe zakupy”, lodówka zapełnia się warzywami, jogurtami, świeżymi produktami i składnikami do kilku nowych przepisów. Mija kilka dni i okazuje się, że część sałaty zwiędła, awokado jest już zbyt miękkie, otwarte opakowanie twarogu zostało zapomniane, aż obiadu zostały dwie porcje, na które nikt nie ma ochoty.
Zdrowsze odżywianie samo w sobie nie chroni przed marnowaniem jedzenia. Czasem może nawet zwiększyć ten problem, jeśli wraz ze zmianą diety zaczynamy kupować dużo produktów „na zapas”, testować wiele nowych przepisów jednocześnie albo planować tydzień bardziej ambitnie, niż pozwala na to nasz rzeczywisty rytm dnia.
Dlatego w Burak Dieta patrzymy na planowanie jedzenia trochę szerzej. Dobry jadłospis powinien być nie tylko odpowiednio zbilansowany, ale również możliwy do zrealizowania bez wyrzucania połowy zakupów pod koniec tygodnia.
Najwięcej daje tutaj kilka prostych decyzji podejmowanych jeszcze zanim zaczniemy gotować.
Planowanie jedzenia często zaczyna się od pytania: „co będę jadł w tym tygodniu?”. Lepszym pierwszym pytaniem jest: „Kiedy naprawdę będę jadł w domu?”
Jeśli we wtorek wracasz późno, w czwartek jesz obiad poza domem, a w sobotę masz rodzinne spotkanie, planowanie siedmiu pełnych obiadów nie ma większego sensu.
Właśnie w ten sposób najczęściej powstaje nadmiar jedzenia – plan wygląda dobrze na papierze, ale nie uwzględnia życia.
Przed przygotowaniem listy zakupów warto więc szybko przejrzeć nadchodzące dni:
Dzięki temu zamiast planować idealny tydzień, planujesz realny tydzień.
To niewielka różnica, ale właśnie ona często decyduje o tym, czy w niedzielę wykorzystasz ostatnie produkty z lodówki, czy będziesz je wyrzucać.
Druga rzecz brzmi banalnie, a mimo to łatwo ją pominąć.
Otwórz lodówkę, zamrażarkę i szafkę.
Może zostało pół opakowania ryżu. W zamrażarce leży porcja mięsa. Są trzy marchewki, kawałek sera i otwarty jogurt. W szafce czeka puszka ciecierzycy kupiona kilka tygodni wcześniej. Dopiero wtedy warto planować kolejne posiłki.
Jeśli zostało trochę warzyw, mogą trafić do zupy, curry, omletu albo sosu. Jeśli mamy otwarte opakowanie produktu mlecznego, dobrze zaplanować jego wykorzystanie w ciągu najbliższych dni. Jeżeli w zamrażarce znajdują się gotowe porcje obiadu, być może jednego posiłku w ogóle nie trzeba gotować. Ten sposób planowania działa odwrotnie niż impulsywne zakupy. Nie pytamy: „na co mam ochotę?”, a dopiero potem kupujemy wszystko od początku. Najpierw patrzymy: „co mogę wykorzystać?”, a później dobieramy brakujące elementy.
Różnorodna dieta nie oznacza, że każdego dnia trzeba przygotowywać całkowicie inne danie z osobnego zestawu składników. Wręcz przeciwnie – im więcej pojedynczych produktów kupujemy tylko do jednego przepisu, tym większe ryzyko, że część z nich zostanie niewykorzystana. Załóżmy, że w jednym tygodniu kupujesz: cukinię do makaronu, paprykę do tortilli, szpinak do omletu, brokuł do ryżu i marchew do zupy.
To pięć różnych potraw, ale te same warzywa mogą przecież występować w kilku z nich. Papryka może trafić zarówno do tortilli, jak i sosu makaronowego. Szpinak można wykorzystać do omletu i makaronu. Marchew pasuje do zupy, curry albo pieczonych warzyw. Im częściej jeden składnik pojawia się w kilku daniach, tym łatwiej wykorzystać całe opakowanie. Dlatego przy planowaniu tygodnia dobrze wybierać produkty, które mają więcej niż jedno zastosowanie.
Jeśli planujesz wyłącznie konkretne przepisy, każdy brakujący produkt zaczyna wydawać się niezbędny. Przepis mówi o świeżej kolendrze, więc kupujesz całe opakowanie. Potrzebujesz dwóch łyżek śmietanki, więc bierzesz cały kartonik. Do sałatki potrzebujesz połowy czerwonej cebuli, a reszta zostaje. Samo w sobie nie jest to problemem. Problem zaczyna się wtedy, gdy nie ma planu na pozostałą część produktu.
Dlatego podczas zakupów warto myśleć również kategoriami: źródło białka + produkt węglowodanowy + warzywa + dodatek tłuszczowy + przyprawy lub sos. Z takiego zestawu można przygotować kilka różnych posiłków bez konieczności kupowania osobnego koszyka produktów do każdego dnia. Kurczak, ryż, papryka, cukinia i jogurt mogą jednego dnia stać się miską z ryżem, następnego tortillą, a później składnikami sałatki.
To dużo bardziej elastyczne niż jadłospis, w którym każdy posiłek wymaga dziesięciu unikalnych składników.
Jeżeli mieszkasz sam i jesz pieczywo tylko rano, ogromny bochenek może nie być najbardziej ekonomicznym zakupem.
Jeśli gotujesz dla dwóch osób, rodzinne opakowanie świeżego szpinaku również nie zawsze będzie oszczędnością. Duże opakowania kuszą ceną, ale warto patrzeć nie tylko na cenę za kilogram. Liczy się również odpowiedź na pytanie: Czy wykorzystam całość?
Czasem lepiej kupić mniejsze i nieco droższe opakowanie niż większe, którego część później wyrzucimy. Innym rozwiązaniem jest zamrażanie. Pieczywo można od razu podzielić na porcje. Nadmiar mięsa również. Część świeżych produktów można przetworzyć, zanim zaczną się psuć.
Oszczędność nie zawsze oznacza zakup największego opakowania. Czasem oznacza po prostu kupienie dokładnie takiej ilości, jaka jest potrzebna.
Ryż, makaron, kasza czy ziemniaki wyglądają przed ugotowaniem zupełnie inaczej niż po przygotowaniu. Łatwo więc wsypać do garnka trochę więcej „na wszelki wypadek”. Potem zostaje pół garnka.
Jeśli regularnie gotujemy dla tej samej liczby osób, warto przez kilka razy rzeczywiście odmierzyć porcje. Nie po to, żeby do końca życia ważyć każdy gram jedzenia, ale żeby nauczyć się, ile suchego produktu faktycznie potrzebujemy. Po kilku takich próbach zazwyczaj można już dobrze ocenić odpowiednią ilość bez wagi. To samo dotyczy mięsa, sosów czy innych składników przygotowywanych dla kilku osób.
Jeśli często wyrzucasz jedzenie po obiedzie, bardzo możliwe, że problem nie leży w planowaniu całego tygodnia, tylko po prostu w zbyt dużych porcjach przygotowywanych każdego dnia.
To proste rozwiązanie potrafi bardzo dużo zmienić. Jedna półka albo pojemnik przeznaczony na produkty, których termin przydatności zbliża się do końca.
Może tam trafić:
Kiedy otwieramy lodówkę, od razu widzimy, co warto wykorzystać. Bez tego żywność bardzo łatwo znika z pola widzenia. Nowe produkty stawiamy z przodu, starsze przesuwają się do tyłu, a po kilku dniach odkrywamy je przypadkiem.
Nie potrzebujesz specjalnych organizerów ani aplikacji. Wystarczy jedno wyznaczone miejsce.
W sklepach i gastronomii funkcjonuje zasada FIFO – „first in, first out”, czyli produkty kupione wcześniej wykorzystujemy wcześniej. W domu działa równie dobrze.
Po zakupach nie ustawiaj nowego jogurtu przed starszym. Nowe mleko trafia za to już otwarte. Nowe warzywa nie powinny przykrywać tych, które zostały z poprzednich zakupów.
To drobny nawyk, ale bardzo skuteczny, bo wiele produktów wyrzucamy nie dlatego, że kupiliśmy ich za dużo, lecz dlatego, że po prostu o nich zapomnieliśmy.
Daty na opakowaniach również mogą prowadzić do niepotrzebnego wyrzucania jedzenia.
„Należy spożyć do” odnosi się do bezpieczeństwa produktu i po przekroczeniu wskazanej daty nie należy go spożywać.
„Najlepiej spożyć przed” dotyczy przede wszystkim jakości. Po tej dacie produkt może nadal nadawać się do jedzenia, choć z czasem mogą zmieniać się jego smak, zapach czy konsystencja.
W przypadku produktów oznaczonych „najlepiej spożyć przed” warto więc ocenić ich stan zamiast automatycznie wyrzucać je dzień po przekroczeniu daty. Oczywiście zawsze należy uwzględnić sposób przechowywania oraz informacje producenta.
Jeśli widzisz, że czegoś nie zdążysz zjeść, nie czekaj do ostatniego dnia. Można w ten sposób przechować m.in.:
Zamiast umieszczać w zamrażarce cały garnek zupy, rozdziel go na kilka pojemników. Dzięki temu później rozmrażasz dokładnie tyle, ile potrzebujesz.
Warto również opisywać pojemniki datą i nazwą potrawy. Po kilku tygodniach identyfikowanie zamrożonego dania na podstawie wyglądu potrafi być zaskakująco trudne.
Jarmuż, awokado, tofu, nasiona chia, hummus, egzotyczne owoce – wszystkie mogą znaleźć miejsce w wartościowej diecie.
Ale jeśli ich nie lubisz, nie ma większego sensu kupować ich dlatego, że często pojawiają się w zdrowych jadłospisach w internecie.
Produkt wyrzucony do kosza nie staje się bardziej wartościowy tylko dlatego, że był bogaty w witaminy. Zdrową dietę można zbudować z produktów, które rzeczywiście lubimy i potrafimy wykorzystać.
Jeżeli nie przepadasz za awokado, nie musisz go jeść. Jeśli jarmuż regularnie więdnie w lodówce, prawdopodobnie lepiej kupić warzywa, po które rzeczywiście sięgasz. To właśnie powtarzalność jest ważniejsza od kulinarnej perfekcji.
Może wydawać się, że najlepszym sposobem na ograniczenie marnowania jedzenia jest bardzo szczegółowe zaplanowanie każdego posiłku. Paradoksalnie dobrze działa coś odwrotnego. Zostaw jeden obiad albo kolację „do wykorzystania resztek”. Pod koniec tygodnia otwierasz lodówkę i budujesz posiłek z tego, co zostało.
Może powstać:
Dzięki temu produkty, których nie udało się wykorzystać zgodnie z pierwotnym planem, mają swoje miejsce w jadłospisie. Planowanie nie powinno być tak sztywne, żeby każda zmiana oznaczała zmarnowane zakupy.
Nie każdy chce planować zakupy, kontrolować zapasy i kilka razy w tygodniu zastanawiać się, jak wykorzystać resztki.
Dla części osób właśnie ten element jest największym problemem w codziennym trzymaniu diety.
W Burak Dieta przygotowujemy posiłki w określonych porcjach, dlatego nie musisz kupować całych opakowań składników tylko po to, żeby wykorzystać ich niewielką część w jednym daniu. Nie zostaje pół opakowania produktu, którego nie masz już do czego użyć, a liczba posiłków i ich kaloryczność mogą być dopasowane do wybranego wariantu diety.
To również może być jeden ze sposobów ograniczenia marnowania żywności po stronie gospodarstwa domowego – szczególnie jeśli do tej pory regularnie kupujesz więcej produktów, niż jesteś w stanie wykorzystać.
Oczywiście nawet wtedy warto rozsądnie planować dodatkowe zakupy, przekąski czy weekendowe posiłki. Catering nie sprawi, że jedzenie nigdy się nie zmarnuje, ale może usunąć dużą część codziennej logistyki związanej z zakupami i gotowaniem.
Marnowanie jedzenia rzadko wynika z jednej dużej decyzji. Najczęściej składa się z wielu drobiazgów.
Kupiliśmy za dużo, bo była promocja. Ugotowaliśmy pięć porcji zamiast trzech. Zapomnieliśmy o otwartym produkcie. Zaplanowaliśmy obiad na dzień, w którym ostatecznie jedliśmy poza domem. Nie zamroziliśmy pieczywa, choć wiedzieliśmy, że nie zdążymy go wykorzystać.
Najlepszym sposobem na ograniczenie marnowania jedzenia jest dobre planowanie – zakupów, liczby posiłków i wielkości porcji. Jeśli jednak nie chcesz każdego tygodnia samodzielnie układać jadłospisu, robić list zakupów i pilnować, żeby wszystkie produkty zostały wykorzystane, możesz część tej logistyki po prostu sobie odjąć.
W Burak Dieta przygotowujemy gotowe posiłki w porcjach dopasowanych do wybranej kaloryczności, dzięki czemu nie musisz kupować całych opakowań produktów, z których później wykorzystasz tylko niewielką część. Jeśli zależy Ci na wygodnym, codziennym sposobie odżywiania bez ciągłego planowania i gotowania, sprawdź naszą dietę Codzienną.